Czy da się z marszu wskoczyć do strefy relaksu? No da się ale…
Kiedyś wydawało mi się, że spacer w lesie (parku, plaży, nad jeziorem…) jest czymś tak oczywistym, że robienie z tego „sprawy” jest szalone. No cóż, nieraz się myliłam i właściwie lubię jak rzeczywistość mnie zaskakuje, ucierając mi nosa w moich radosnych przeświadczeniach.
Każdy z nas funkcjonuje w jakiejś bańce, czasami to bajka ale czasem nie. Możemy zwyczajnie bać się samotnych spacerów po lesie (i to też mądre podejście), mamy prawo bać się kleszczy, pająków, dzików. Czasem potrzebujemy „tylko” towarzystwa a czasem kogoś kto wprowadzi nas w ten świat przyrody miękko. Opowiadając o słyszanych ptakach, mijanych drzewach, pozwoli skupić się na ciszy, zapachach czy pomyśleć z jaką intencją wchodzę w dzisiejsze popołudnie. Zielona odskocznia może mieć wiele odsłon. Od próby skalibrowania siebie na nowo poprzez chęć doświadczenia czegoś nowego, poznania ludzi, spaceru sentymentalnego czy uspokojenia oddechu, rozluźnienia ciała (co wcale nie jest takie proste). Dziękuję wszystkim uczestnikom a Kasi Rosińskiej i Michalinie Bohdan szczególnie, bo to dzięki Wam nie możemy doczekać się kolejnej edycji wydarzenia!
Spotkania zostały zrealizowane dzięki dofinansowaniu jest ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsk










